Wybrałem się do kuzyna po klucz
Niedziela, 24 czerwca 2007
| Km: | 64.68 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:04 | km/h: | 21.09 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Wybrałem się do kuzyna po klucz do suportu i kasety. Zaproponował mi jazdę po Łagiewnikach. Mówię sobie czemu nie. To jedziemy. Przejechaliśmy przez las i kierowaliśmy się w stronę Dobrej. Na takiej jakby polnej dróżce była kałuża na całą szerokość przejazdu. Kuzyn przejechał już wcześniej, bo ja po drodze zaliczyłem glebę w piachu przez SPD (zakopałem się). Po chwili wjeżdżam w kałużę.... a tam głebokooo. Całe buty uwalone w błocie (woda sięgała gdzieś tak do suportu). Wkurzony byłem niemiłosiernie, no ale nic. Później udaliśmy się do Strykowa. Akurat były jakieś występy związane z dniami tego miasta. Następnie do domu. I tak z 30km planowanych, wyszło 65km. Rower cały uwalony w błocie, ja zresztą też.


