Ekipa zebrała się dosyć
Czwartek, 1 maja 2008
| Km: | 74.99 | Km teren: | 20.00 | Czas: | 03:34 | km/h: | 21.03 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Ekipa zebrała się dosyć pokaźna, bo aż 5 osób :) Najpierw Pixon przyjechał po mnie, następnie ruszyliśmy kawałek dalej, aby zgarnąć silenoza i Maćka. Kilka metrów później ekipa była już w komplecie, gdyż dołączył do nas Sławek.
I tak po kolei jechaliśmy sobie z osiedla Dąbrowy przez Wiskitno, Wolę Rakową, Pałczew i Wolę Kutową aż w końcu dotarliśmy do głównego punktu dzisiejszej wycieczki, czyli zalew w Czarnocinie. Tam chwilę spędziliśmy na pożywieniu się i dalej w drogę. Później przejechaliśmy przez Zamość i dojechaliśmy do Prażek. Jak się dzisiaj dowiedziałem i również zobaczyłem na własne oczy, w owej miejscowości na przełomie XIX i XX wieku żył i tworzył pierwsze utwory Reymont. Następnie wtargnęliśmy na teren lasu Cisowskiego. Oczywiście ekipa rozradowana, bo w końcu to nie asfalt. Muszę przyznać, że ja także, gdyż jazda po mniej utwardzonej nawierzchni niż asfalt sprawia mi coraz większą frajdę :) Dalej przez Rezerwat Przyrody Gałków i w końcu dojechaliśmy do miejsca w którym niestety nadszedł czas rozstania. Z powodu coraz szybciej nadciągających chmur, które niosły ze sobą sporą ilość deszczu, ja z Panem Maciejem skierowaliśmy się w stronę Łodzi. Pixon natomiast, nieustraszony, pojechał do lasu Wiączyńskiego. Co stało się z Marcinem i Sławkiem, tego nikt oprócz samych zainteresowanych nie wie :)
Przez osiedle Olechów, różnymi bocznymi ścieżkami dotarliśmy na Dąbrowę. I tu koniec całej wyprawy :)
Było naprawdę super, ekipa oczywiście świetna, trasa również i pogoda wbrew złych obaw 4/5 ekipy (byłem optymistą w tym gronie :D ) także się spisała.
I tak po kolei jechaliśmy sobie z osiedla Dąbrowy przez Wiskitno, Wolę Rakową, Pałczew i Wolę Kutową aż w końcu dotarliśmy do głównego punktu dzisiejszej wycieczki, czyli zalew w Czarnocinie. Tam chwilę spędziliśmy na pożywieniu się i dalej w drogę. Później przejechaliśmy przez Zamość i dojechaliśmy do Prażek. Jak się dzisiaj dowiedziałem i również zobaczyłem na własne oczy, w owej miejscowości na przełomie XIX i XX wieku żył i tworzył pierwsze utwory Reymont. Następnie wtargnęliśmy na teren lasu Cisowskiego. Oczywiście ekipa rozradowana, bo w końcu to nie asfalt. Muszę przyznać, że ja także, gdyż jazda po mniej utwardzonej nawierzchni niż asfalt sprawia mi coraz większą frajdę :) Dalej przez Rezerwat Przyrody Gałków i w końcu dojechaliśmy do miejsca w którym niestety nadszedł czas rozstania. Z powodu coraz szybciej nadciągających chmur, które niosły ze sobą sporą ilość deszczu, ja z Panem Maciejem skierowaliśmy się w stronę Łodzi. Pixon natomiast, nieustraszony, pojechał do lasu Wiączyńskiego. Co stało się z Marcinem i Sławkiem, tego nikt oprócz samych zainteresowanych nie wie :)
Przez osiedle Olechów, różnymi bocznymi ścieżkami dotarliśmy na Dąbrowę. I tu koniec całej wyprawy :)
Było naprawdę super, ekipa oczywiście świetna, trasa również i pogoda wbrew złych obaw 4/5 ekipy (byłem optymistą w tym gronie :D ) także się spisała.


