Wpisy archiwalne w miesiącu
Wrzesień, 2008
| Dystans całkowity: | 284.62 km (w terenie 40.00 km; 14.05%) |
| Czas w ruchu: | 13:31 |
| Średnia prędkość: | 21.06 km/h |
| Liczba aktywności: | 12 |
| Średnio na aktywność: | 23.72 km i 1h 07m |
| Więcej statystyk | |
Dzisiejszy dzień rowerowy zdecydowanie
Piątek, 5 września 2008
| Km: | 44.17 | Km teren: | 20.00 | Czas: | 02:20 | km/h: | 18.93 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Dzisiejszy dzień rowerowy zdecydowanie zaliczam do tych udanych :)
Zaczęło się od tego, że pojechaliśmy z Tomkiem i Sergiuszem do Łagiewnik poszukać wąwozu. W trakcie jazdy, Tomek złapał w oponę gdzieś 4-5cm gwoździa. Łatki miałem, pompki nie miał nikt... Na całe szczęście trafił się jakiś starszy Pan na rowerku, który stwierdził, iż niedaleko ma domek i może nam pomóc. Załataliśmy, napompowaliśmy i w drogę. Chwilę później byliśmy już na wąwozie. Pojechaliśmy sobie parę razy i odbiliśmy w drugą stronę popatrzeć co jest ciekawego. No i tak po przejeździe kilkoma drogami Tomek z Sergiuszem postanowili zjechać w dół jakąś drogą. Ja stwierdziłem, że poczekam na górze. Nie było ich jednak kawałek czasu, więc pojechałem za nimi sprawdzić co ich zatrzymało. Na miejscu okazało się, że Sergiusz wylądował w samym środku bagienka/szamba (sam nie wiem co to było). Oczywiście chłopaki trasy nie znali i pędzili na złamanie karku. Tuż przy tym zbiorniczku jest dość duża hopa, na której Sergiusz wyleciał ze 2m w górę i poleciał z 6m dalej, aż zniknął pod taflą zbiorniczka. Po chwili się wyłonił. Żałowałem bardzo, że tego nie widziałem. Mogłem sobie jednak wyobrazić całą tą sytuację. Na dodatek, na samym dole stało 4 gostków, którzy widzieli całe to zdarzenie. Jak później rozmawialiśmy, myśleli, że to jakiś pro rider i skręci tuż przed hopą, ale wielkie było ich zaskoczenie, kiedy Sergiusz znalazł się w powietrzu i chwilę później w samym środku bagienka <lol>. Po tym zajściu, cała ekipa pojechała w stronę centrum, dalej już każdy w swoją stronę.
Zaczęło się od tego, że pojechaliśmy z Tomkiem i Sergiuszem do Łagiewnik poszukać wąwozu. W trakcie jazdy, Tomek złapał w oponę gdzieś 4-5cm gwoździa. Łatki miałem, pompki nie miał nikt... Na całe szczęście trafił się jakiś starszy Pan na rowerku, który stwierdził, iż niedaleko ma domek i może nam pomóc. Załataliśmy, napompowaliśmy i w drogę. Chwilę później byliśmy już na wąwozie. Pojechaliśmy sobie parę razy i odbiliśmy w drugą stronę popatrzeć co jest ciekawego. No i tak po przejeździe kilkoma drogami Tomek z Sergiuszem postanowili zjechać w dół jakąś drogą. Ja stwierdziłem, że poczekam na górze. Nie było ich jednak kawałek czasu, więc pojechałem za nimi sprawdzić co ich zatrzymało. Na miejscu okazało się, że Sergiusz wylądował w samym środku bagienka/szamba (sam nie wiem co to było). Oczywiście chłopaki trasy nie znali i pędzili na złamanie karku. Tuż przy tym zbiorniczku jest dość duża hopa, na której Sergiusz wyleciał ze 2m w górę i poleciał z 6m dalej, aż zniknął pod taflą zbiorniczka. Po chwili się wyłonił. Żałowałem bardzo, że tego nie widziałem. Mogłem sobie jednak wyobrazić całą tą sytuację. Na dodatek, na samym dole stało 4 gostków, którzy widzieli całe to zdarzenie. Jak później rozmawialiśmy, myśleli, że to jakiś pro rider i skręci tuż przed hopą, ale wielkie było ich zaskoczenie, kiedy Sergiusz znalazł się w powietrzu i chwilę później w samym środku bagienka <lol>. Po tym zajściu, cała ekipa pojechała w stronę centrum, dalej już każdy w swoją stronę.
Pojechałem sobie do Łagiewnik
Poniedziałek, 1 września 2008
| Km: | 53.44 | Km teren: | 20.00 | Czas: | 02:44 | km/h: | 19.55 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Pojechałem sobie do Łagiewnik pojeździć i przy okazji poszukać wąwozów. Niestety nie znalazłem (albo myślę o czymś zupełnie innym). Podkusiło mnie także, żeby na jednym ze zjazdów pruć ile sił w nogach no i to był błąd. Zjazd zakończony glebą. Jej powodem było zbyt późne hamowanie przed zakrętem ;] Trochę się porysowałem i pościerałem, dobrze, że tylko tak to się skończyło. Powrót do domu i jeszcze podjechałem po migawkę. Niestety początek szkoły :(


