Piątek, 26 września 2008
| Km: | 5.77 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:16 | km/h: | 21.64 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Mała rundka po mieście
Wtorek, 23 września 2008
| Km: | 16.72 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:44 | km/h: | 22.80 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Mała rundka po mieście po długiej przerwie.
Myślałem, że pojeżdżę sobie dłużej,
Niedziela, 14 września 2008
| Km: | 3.80 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:10 | km/h: | 22.80 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Myślałem, że pojeżdżę sobie dłużej, ale zimno mnie zniechęciło. Zrobiłem za to fotki, tak jak planowałem :) Tylko 2, jak będzie cieplej, to będzie więcej fot:


Przejażdżka testowa, musiałem
Sobota, 13 września 2008
| Km: | 20.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:55 | km/h: | 21.82 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Przejażdżka testowa, musiałem pojechać do 2 sklepów w celu skorygowania kilku błędów. Jestem zadowolony ze złożonego roweru.
Dane orientacyjne, bo bez licznika.
Dane orientacyjne, bo bez licznika.
Spontanicznie po mieście z kumplem.
Czwartek, 11 września 2008
| Km: | 23.83 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:11 | km/h: | 20.14 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Spontanicznie po mieście z kumplem.
Dzisiaj załatwianie wielu spraw.
Środa, 10 września 2008
| Km: | 56.51 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:31 | km/h: | 22.45 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Dzisiaj załatwianie wielu spraw. Pojeździłem po sklepach i pokupowałem trochę gratów.
Dom - sklepy - wypadek
Wtorek, 9 września 2008
| Km: | 21.87 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:57 | km/h: | 23.02 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Dom - sklepy - wypadek :/ - dom
Pokręciłem się trochę po okolicach.
Niedziela, 7 września 2008
| Km: | 12.34 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:31 | km/h: | 23.88 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Pokręciłem się trochę po okolicach.
Do rowerowego i z powrotem.
Sobota, 6 września 2008
| Km: | 6.08 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:15 | km/h: | 24.32 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Do rowerowego i z powrotem.
Dzisiejszy dzień rowerowy zdecydowanie
Piątek, 5 września 2008
| Km: | 44.17 | Km teren: | 20.00 | Czas: | 02:20 | km/h: | 18.93 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Dzisiejszy dzień rowerowy zdecydowanie zaliczam do tych udanych :)
Zaczęło się od tego, że pojechaliśmy z Tomkiem i Sergiuszem do Łagiewnik poszukać wąwozu. W trakcie jazdy, Tomek złapał w oponę gdzieś 4-5cm gwoździa. Łatki miałem, pompki nie miał nikt... Na całe szczęście trafił się jakiś starszy Pan na rowerku, który stwierdził, iż niedaleko ma domek i może nam pomóc. Załataliśmy, napompowaliśmy i w drogę. Chwilę później byliśmy już na wąwozie. Pojechaliśmy sobie parę razy i odbiliśmy w drugą stronę popatrzeć co jest ciekawego. No i tak po przejeździe kilkoma drogami Tomek z Sergiuszem postanowili zjechać w dół jakąś drogą. Ja stwierdziłem, że poczekam na górze. Nie było ich jednak kawałek czasu, więc pojechałem za nimi sprawdzić co ich zatrzymało. Na miejscu okazało się, że Sergiusz wylądował w samym środku bagienka/szamba (sam nie wiem co to było). Oczywiście chłopaki trasy nie znali i pędzili na złamanie karku. Tuż przy tym zbiorniczku jest dość duża hopa, na której Sergiusz wyleciał ze 2m w górę i poleciał z 6m dalej, aż zniknął pod taflą zbiorniczka. Po chwili się wyłonił. Żałowałem bardzo, że tego nie widziałem. Mogłem sobie jednak wyobrazić całą tą sytuację. Na dodatek, na samym dole stało 4 gostków, którzy widzieli całe to zdarzenie. Jak później rozmawialiśmy, myśleli, że to jakiś pro rider i skręci tuż przed hopą, ale wielkie było ich zaskoczenie, kiedy Sergiusz znalazł się w powietrzu i chwilę później w samym środku bagienka <lol>. Po tym zajściu, cała ekipa pojechała w stronę centrum, dalej już każdy w swoją stronę.
Zaczęło się od tego, że pojechaliśmy z Tomkiem i Sergiuszem do Łagiewnik poszukać wąwozu. W trakcie jazdy, Tomek złapał w oponę gdzieś 4-5cm gwoździa. Łatki miałem, pompki nie miał nikt... Na całe szczęście trafił się jakiś starszy Pan na rowerku, który stwierdził, iż niedaleko ma domek i może nam pomóc. Załataliśmy, napompowaliśmy i w drogę. Chwilę później byliśmy już na wąwozie. Pojechaliśmy sobie parę razy i odbiliśmy w drugą stronę popatrzeć co jest ciekawego. No i tak po przejeździe kilkoma drogami Tomek z Sergiuszem postanowili zjechać w dół jakąś drogą. Ja stwierdziłem, że poczekam na górze. Nie było ich jednak kawałek czasu, więc pojechałem za nimi sprawdzić co ich zatrzymało. Na miejscu okazało się, że Sergiusz wylądował w samym środku bagienka/szamba (sam nie wiem co to było). Oczywiście chłopaki trasy nie znali i pędzili na złamanie karku. Tuż przy tym zbiorniczku jest dość duża hopa, na której Sergiusz wyleciał ze 2m w górę i poleciał z 6m dalej, aż zniknął pod taflą zbiorniczka. Po chwili się wyłonił. Żałowałem bardzo, że tego nie widziałem. Mogłem sobie jednak wyobrazić całą tą sytuację. Na dodatek, na samym dole stało 4 gostków, którzy widzieli całe to zdarzenie. Jak później rozmawialiśmy, myśleli, że to jakiś pro rider i skręci tuż przed hopą, ale wielkie było ich zaskoczenie, kiedy Sergiusz znalazł się w powietrzu i chwilę później w samym środku bagienka <lol>. Po tym zajściu, cała ekipa pojechała w stronę centrum, dalej już każdy w swoją stronę.


