Pokręciłem się po sklepach rowerowych
Środa, 14 maja 2008
| Km: | 30.56 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:19 | km/h: | 23.21 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Pokręciłem się po sklepach rowerowych w mieście w poszukiwaniu pulsometra. Niestety żadnych rezultatów.
Pojechałem z kumplem do sklepu
Wtorek, 13 maja 2008
| Km: | 10.57 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:38 | km/h: | 16.69 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Pojechałem z kumplem do sklepu i dowiedziałem się, że jutro bądź pojutrze będzie już pulsometr :D Kawałek dalej złapałem kapcia :( Coś mi się wydaje, że nadchodzi zmiana opony w tylnym kole...
Rundka po
Poniedziałek, 12 maja 2008
| Km: | 13.20 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:33 | km/h: | 24.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Rundka po mieście
Do południa pojechałem
Sobota, 10 maja 2008
| Km: | 65.53 | Km teren: | 25.00 | Czas: | 03:04 | km/h: | 21.37 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Do południa pojechałem się dowiedzieć o kilka pierdółek do rowerowego. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu będę już ich posiadaczem. Po południu natomiast skierowałem się do Łagiewnik, żeby przejechać fajną pętelkę. Przejechałem ją 2 razy, a później przez Arturówek skierowałem się w stronę centrum. Będąc na Placu Wolności zadzwonił do mnie kumpel z zapytaniem, czy bym nie wyszedł na rower. Oczywiście po dojeździe do domu, przekąsiłem coś na szybko i pojechałem po kumpla. Pojeździliśmy trochę po okolicach osiedla i wróciliśmy.
Pojechaliśmy z Pixonem i silenozem
Piątek, 9 maja 2008
| Km: | 52.20 | Km teren: | 23.00 | Czas: | 02:12 | km/h: | 23.73 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Pojechaliśmy z Pixonem i silenozem na objazd pewnej super pętelki :) Najpierw pierwszy raz, w miarę spokojne tempo. Mimo tego na jednym ze zjazdów czułem się jak drifter. Na tych slickach jeździ się po piasku praktycznie bez kontroli roweru. Drugie kółko już nie było w spokojnym tempie. Pixon mocno przycisnął i niestety na owym zjeździe na którym zwyczajnie bałem się jechać szybko co by nie wylądować na drzewie, szalona dwójka mi odjechała :P Po ukończeniu 2 przejazdów owej pętli skierowaliśmy się w stronę jakichś ulic. Później jak już zrobiłem co miałem zrobić, to skierowałem się w stronę domu troszkę okrężną drogą. Naprawdę pogoda dzisiaj była super. Żeby taka codziennie była :)
Pokręciłem się trochę wieczorem
Sobota, 3 maja 2008
| Km: | 16.17 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:40 | km/h: | 24.26 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Pokręciłem się trochę wieczorem po mieście, ścignąłem się na jednym skrzyżowaniu z radiowozem policji i wróciłem do domu.
W dniu dzisiejszym zaplanowałem
Piątek, 2 maja 2008
| Km: | 60.37 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:36 | km/h: | 23.22 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
W dniu dzisiejszym zaplanowałem sobie tourne po sklepach rowerowych w celach poszukiwawczych. I tak na pierwszy ogień poszło Dynamo. Tam niestety nic ciekawego, podobnie jak i w kilku innych sklepach w których byłem. Jedyne co się ciekawego dowiedziałem, to że pulsometr i spodenki (właśnie to czego poszukuję) będą w przyszłym tygodniu. Nic, tylko czekać :) Ale to nie koniec. Nie wróciłem do domu z pustymi rękoma, a raczej plecakiem :) W Top Princie na Obywatelskiej zakupiłem sobie bluzę z windstoperem. Oczywiście wieczorkiem nie mogłem wysiedzieć z myślą, że jeszcze nie było pierwszego testu. Tak więc nie zastanawiając się długo, wyszedłem na rower. Muszę powiedzieć, że pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Jest naprawdę ciepła i nie przepuszcza wiatru. Niestety w temperaturach powyżej 10*C nie nadaje się zbytnio do jazdy :)
Rozwaliła się ciężarówka z małymi szklanymi butelkami Coca Coli i Fanty, duże tego było:

Rozwaliła się ciężarówka z małymi szklanymi butelkami Coca Coli i Fanty, duże tego było:

Ekipa zebrała się dosyć
Czwartek, 1 maja 2008
| Km: | 74.99 | Km teren: | 20.00 | Czas: | 03:34 | km/h: | 21.03 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Ekipa zebrała się dosyć pokaźna, bo aż 5 osób :) Najpierw Pixon przyjechał po mnie, następnie ruszyliśmy kawałek dalej, aby zgarnąć silenoza i Maćka. Kilka metrów później ekipa była już w komplecie, gdyż dołączył do nas Sławek.
I tak po kolei jechaliśmy sobie z osiedla Dąbrowy przez Wiskitno, Wolę Rakową, Pałczew i Wolę Kutową aż w końcu dotarliśmy do głównego punktu dzisiejszej wycieczki, czyli zalew w Czarnocinie. Tam chwilę spędziliśmy na pożywieniu się i dalej w drogę. Później przejechaliśmy przez Zamość i dojechaliśmy do Prażek. Jak się dzisiaj dowiedziałem i również zobaczyłem na własne oczy, w owej miejscowości na przełomie XIX i XX wieku żył i tworzył pierwsze utwory Reymont. Następnie wtargnęliśmy na teren lasu Cisowskiego. Oczywiście ekipa rozradowana, bo w końcu to nie asfalt. Muszę przyznać, że ja także, gdyż jazda po mniej utwardzonej nawierzchni niż asfalt sprawia mi coraz większą frajdę :) Dalej przez Rezerwat Przyrody Gałków i w końcu dojechaliśmy do miejsca w którym niestety nadszedł czas rozstania. Z powodu coraz szybciej nadciągających chmur, które niosły ze sobą sporą ilość deszczu, ja z Panem Maciejem skierowaliśmy się w stronę Łodzi. Pixon natomiast, nieustraszony, pojechał do lasu Wiączyńskiego. Co stało się z Marcinem i Sławkiem, tego nikt oprócz samych zainteresowanych nie wie :)
Przez osiedle Olechów, różnymi bocznymi ścieżkami dotarliśmy na Dąbrowę. I tu koniec całej wyprawy :)
Było naprawdę super, ekipa oczywiście świetna, trasa również i pogoda wbrew złych obaw 4/5 ekipy (byłem optymistą w tym gronie :D ) także się spisała.
I tak po kolei jechaliśmy sobie z osiedla Dąbrowy przez Wiskitno, Wolę Rakową, Pałczew i Wolę Kutową aż w końcu dotarliśmy do głównego punktu dzisiejszej wycieczki, czyli zalew w Czarnocinie. Tam chwilę spędziliśmy na pożywieniu się i dalej w drogę. Później przejechaliśmy przez Zamość i dojechaliśmy do Prażek. Jak się dzisiaj dowiedziałem i również zobaczyłem na własne oczy, w owej miejscowości na przełomie XIX i XX wieku żył i tworzył pierwsze utwory Reymont. Następnie wtargnęliśmy na teren lasu Cisowskiego. Oczywiście ekipa rozradowana, bo w końcu to nie asfalt. Muszę przyznać, że ja także, gdyż jazda po mniej utwardzonej nawierzchni niż asfalt sprawia mi coraz większą frajdę :) Dalej przez Rezerwat Przyrody Gałków i w końcu dojechaliśmy do miejsca w którym niestety nadszedł czas rozstania. Z powodu coraz szybciej nadciągających chmur, które niosły ze sobą sporą ilość deszczu, ja z Panem Maciejem skierowaliśmy się w stronę Łodzi. Pixon natomiast, nieustraszony, pojechał do lasu Wiączyńskiego. Co stało się z Marcinem i Sławkiem, tego nikt oprócz samych zainteresowanych nie wie :)
Przez osiedle Olechów, różnymi bocznymi ścieżkami dotarliśmy na Dąbrowę. I tu koniec całej wyprawy :)
Było naprawdę super, ekipa oczywiście świetna, trasa również i pogoda wbrew złych obaw 4/5 ekipy (byłem optymistą w tym gronie :D ) także się spisała.
Do kumpla na Olechów
Wtorek, 29 kwietnia 2008
| Km: | 17.69 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:39 | km/h: | 27.22 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Do kumpla na Olechów i z powrotem.
Zakupiłem sobie dzisiaj lampkę przednią
Niedziela, 27 kwietnia 2008
| Km: | 28.14 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:07 | km/h: | 25.20 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Zakupiłem sobie dzisiaj lampkę przednią do roweru oczywiście. Niestety nie obyło się bez komplikacji. Ułamałem uchwyt od mocowania :P Muszę się teraz zastanawiać co z tym fantem zrobić. Pojechałem sobie przez miasto do dziadków i wróciłem.


